Heart Matters, czyli Gordon Neufeld w Warszawie

W ostatnich dniach miałam okazję uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu. Do Polski zawitał bowiem za sprawą The Good Question i ich partnerów Dr Gordon Neufeld.

plakat-neufelda-warszawa-2016-a3

Kiedy pierwszy raz natrafiłam na informacje o zaplanowanych seminariach nazwisko prelegenta wydało mi się znajome, ale nie umiałam odszukać w pamięci nic konkretnego. Zaraz po nazwisku w oko wpadło mi przyciągające słowo „więź” – tytuł książki, którą to Neufeld miał m.in. w Warszawie promować. Od tego momentu sprawy potoczyły się dla mnie błyskawicznie: krótki research, odwiedziny na stronach doktora, fragmenty jego wystąpień na youtube, lektura zaproszenia organizatora, rekomendacje partnerów (wśród nich: blogi rodziców, które cenię i których polecenie miało dla mnie zasadnicze znaczenie), … i moje miejsce na seminarium – zarezerwowane.

Dr Gordon Neufeld to kanadyjski psycholog rozwojowy z ponad 40-letnim doświadczeniem zawodowym w pracy z dziećmi, młodzieżą i ich opiekunami. Tu przeczytacie więcej po polsku (a tu po angielsku) o jego pracy, m.in. nad kompleksową teorią przywiązania (bardzo nęcąca wizja, która zawiera w sobie nieco tego co znamy od Bowlby’ego, Liedloff, Juula, Cohena, Rosenberga), która ugruntowała istotną pozycję Kanadyjczyka w wśród autorytetów z dziedziny psychologii rozwojowej dzieci.

neufeld-wiezTo właśnie teorii więzi, jej praktycznym aspektom oraz zastosowaniu poświęcona jest wydana niedawno w Polsce książka, której jest współautorem. „Więź” (oryginalny tytuł to „Hold on to your kids”) to opowieść o tym, co najważniejsze: o prawdziwej, intuicyjnej, niepowierzchownej więzi (i jej roli) między rodzicami a dziećmi. Podtytuł „Dlaczego rodzice powinni znaczyć więcej od kolegów” sugeruje rodzicielski wydźwięk i przeznaczenie podręcznika; z opisu własnego Autora wiemy jednak, że „Więź” (i więź) dotyczy też relacji dorosły-dorosły, czy rozumując szeroko: człowiek-człowiek.

O tym ogólnoludzkim wymiarze swojej kompleksowej teorii przywiązania mówił przede wszystkim Neufeld podczas autorskiego spotkania w warszawskim Tarabuku, na które stawiło się wielu zainteresowanych zarówno lekturą, jak i samym autorem. Dla większości Czytelników była to wszak pierwsza okazja do spotkania z kanadyjskim naukowcem-praktykiem, dzięki któremu apetyt na następujące kolejnego dnia seminarium na pewno wzrósł.

Na warszawskiej SGH odbyły się dwa wykłady Neufelda. Pierwszy pod wiele obiecującym tytułem Heart Matters: what to do with childrens’ feelings, czyli Serce ma znaczenie: jak radzić sobie z uczuciami dzieci. Na udział w drugim temacie zachęcała wizja nowych informacji dotyczących tego, co robić aby nasze dzieci rozkwitały?  (Helping Children Flourish).

O radzeniu sobie z uczuciami dzieci Doktor opowiadał ponad 90 minut, które minęły niczym chwila. Wspomagając się dwujęzyczną prezentacją, ze swadą i niesłabnącą serdecznością mówił o naukowym wymiarze emocji, ich odrębności od uczuć, ich roli w życiu dziecka. Z podobną empatią podpowiadał rodzicom i opiekunom, dlaczego i jak z emocjami radzić sobie na co dzień. Nie bał się definicji i podsumowań, wykresów i trudnych psychologicznych pojęć, których często praktycy nie chcą używać w obawie, że publiczność owe tezy, jako zbyt teoretyczne, odrzuci. Siłą Neufelda jest niezwykle przystępne łączenie tego, co stricte naukowe, z tym, co niebanalnie praktyczne. Psycholog unika dawania jednoznacznych rad, ucieka przed łatką „wychowawczej wyroczni”; wyraźnie chce inspirować do samodzielnego uczenia się, do korzystania z jego badań i wiedzy i przekładania jej na język własnej rodziny. Nie waha się, gdy trzeba, mówić wprost: mamy wobec dzieci pewne obowiązki; są rzeczy, które musimy robić i takie, których robić nam nie wolno. Naszym obowiązkiem jest uczenie dzieci o emocjach w ogóle. Poprzez zwykłe nazywanie ich możemy je oswoić, a dzieci – nauczyć, że emocje to wartościowa i potrzebna część życia. A czego nam wg Neufelda nie wolno? Przede wszystkim NIE WOLNO karać za okazywanie emocji. Choć bywa to niezwykle trudne, zwłaszcza gdy dzieciaki okazują te niełatwe (dla nas w odbiorze) emocje, np. kiedy krzyczą, biją, przeklinają. Co zatem musimy? Nauczyć się z odpowiedzialnością (bo nie zawsze ze stoickim spokojem) być z dziećmi w czasie trwania ich emocji. Brzmi enigmatycznie? Książka „Więź” zdaje się być miejscem pełnym wyjaśnień (choć podobne wątki poruszają wszyscy wymienieni wcześniej psychologowie i pedagodzy jak choćby Juul i Rosenberg, a w Polsce: Stein czy Musiał).

Czego mi zabrakło podczas wykładów? Mojej obecności na drugim z nich 😦 Bardzo liczę na kolejną okazję do spotkania z intelektem i wrażliwością Dr Gordona Neufelda. Może podczas którejś z imprez z kręgu „bliskościowych”, które cieszą się w Polsce coraz większym zainteresowaniem…?

Na koniec – małe podsumowanie, czyli… 5 rzeczy, które zapamiętam ze spotkań z Dr. Gordonem Neufeldem:

1. Emotions Seek Expression, czyli o emocjach, które szukają ujścia

Neufeld niejednokrotnie podkreślał, jak ważna jest konieczność wypowiadania / faktycznego przeżywania emocji. Wszystkich, bez wyjątku. Doktor przekonywał salę, że nie tylko na gabinetach psychologów powinien rozpościerać się napis „All emotions are invited”, ale też w sercu każdego odpowiedzialnego rodzica. Warto pamiętać, że emocje nie dzielą się na „te dobre” i „te złe”; wszystkie są tak samo potrzebne. Każda z osobna informuje nas o stanie ducha i pozwala uczyć się, czym jest nasze osobiste szczęście (lub chociaż dobre samopoczucie), a czym jest niezadowolenie i żal.

Co dla mnie znaczy fraza „emotions seek expression”? Emocje szukają ujścia – chcą wydostać się na zewnątrz nas. To tak, jak nasz język: na zewnątrz (do świata) komunikujemy to, co wewnątrz nas… A zatem emocje działają podobnie jak język. Używamy ich, aby coś (o sobie) wyrazić. Emocje pomagają nam wyrażać siebie, zaraz po tym, jak uświadomią nam – nas 🙂

2. Emotions – rather go with it than against it, czyli o tym, że warto trwać przy dziecku, gdy wyraża swoje emocje, zamiast próbować je tłumić czy przed nimi uciekać

Neufeld niejednokrotnie podkreślał, jak ważne jest trwać przy dziecku, gdy przeżywa silne emocje. Uczulał, jak bardzo trzeba uważać, gdy jesteśmy świadkami ujścia emocji trudnych. Nasz negatywny odbiór emocji dziecka może być bowiem dla niego pogrążający. Dlaczego tak to działa? Ponieważ głównym zadaniem emocji jest komunikowanie o stanie ducha (i nawiązywanie bliskości z bliską osobą) to negatywny odbiór danej emocji może zostać zaklasyfikowany przez dziecko, jako negatywny odbiór niego samego. Doktor zachwalał podążanie za emocjami, ukazując gorsze skutki zaprzeczania im. Sami znamy to z praktyki: silna emocja minie dziecku dużo szybciej, o ile ją z nim nazwiemy, okażemy akceptację i przeczekamy, niż bezczelnie będziemy ją zagłuszać pustym „nic się nie stało”, „to nic takiego”.

Kto nie próbował, temu szczerze polecam wypróbowanie tej „techniki” przy płaczącym nad zepsutą zabaweczką dziecku. Zamiast często odruchowych „Nie płacz, to tylko samochodzik”, „To nic, kupimy nowy”, „Przestań się mazać! Sam popsułeś to teraz masz!” przykucnijmy i głaszcząc po plecach (o ile dziecko pozwala na dotyk) szepnijmy „Jest ci przykro/jest ci źle, bo auto pękło? Rozumiem…”, „Widzę, że jest Ci smutno, bo samochód się rozbił…”. „Tylko tyle…? zapytacie. Aż tyle – odpowiem za mądrzejszymi. Nazwanie emocji i potrwanie w nich z dzieckiem bez porad, nauk i pocieszeń – tylko i aż tyle pomaga dużo szybciej przejść maluchowi (i nam) przez trudny moment łez złości i bezsilności. A skleić czy odkupić możemy zawsze w późniejszym etapie (albo i nie). W takiej sekwencji zdarzeń nie chodzi wcale o rozwiązanie/zaleczenie problemu, tylko o towarzyszenie dziecku w emocji trudu, bezsilności i złości. To kluczowa część naszego wsparcia.

3. Emotions – let’s talk it out, czyli o wartości wypowiadania emocji

Największa część wykładu Neufelda poświęcona była powodom i sposobom wyrażania emocji. Padły w tym wątku też porównania (moje ulubione z racji oczywistych) ludzi do zwierząt, które bawiąc się (nawet silnie i z pozoru „przemocowo”) wyrażają siebie, w nieskrępowany sposób mówią do siebie językiem zabawy. Okazują złość, uczą się troski, udają polowania, starają się się zdobywać pokarm, a także poznają granice drugiego osobnika i zakreślają własne: do tego wszystkiego może służyć zwierzakom – i dzieciakom – zabawa. Zabawa jako jeden ze środków wyrazu do „wygadania” uczuć światu/koledze/rodzicowi. Dzieci nie muszą mówić, aby się wyrazić. Pamiętajmy o tym, że mamy w zanadrzu zabawę i nie bójmy się jej wykorzystywać (ciekawie na ten temat pisze znany Cohen w „Rodzicielstwie przez zabawę”). Po wygadaniu emocji przez dziecko, przyjdzie czas na kolejny ważny element, czyli nazywanie emocji – nadanie jej prawa bytu oraz nazwy właśnie.

4. Główne zadanie emocji: szukanie bliskości z bliskimi

Dziwicie się czasem, że dziecko jest cały dzień spokojne i stabilne w przedszkolu, a  gdy je odbieracie zaczyna tarzać się po podłodze nie chcąc wyjść lub krzyczy w samochodzie całą drogę do domu? Zamiast się na to złościć, lepiej byłoby się zacząć… cieszyć. Choć wcześniej wiedziałam, że dziecko otwiera się głównie przed rodzicem i tę prawdę o sobie (prawdziwe, głębokie, wcześniej tłumione emocje) pokazuje dopiero przy nim, to nigdy wcześniej nie połączyłam tego z przesłaniem Neufelda: dzieci mówią najpierw i głównie do tych, którzy są blisko; do tych, z którymi mają bliską więź. Spójrzcie, jak koło się zamyka: emocje mają służyć właśnie temu, aby te więź budować i zacieśniać. Dzieci mówią, bo potrzebują budować bliskość. Dzieci czują bliskość, a zatem – mówią. Nic, tylko się cieszyć z procesu, który sprezentowała nam Matka Natura. No i poza cieszeniem się warto też słuchać… i ćwiczyć się w słuchaniu empatycznym (na brak nauczycieli w tym zakresie narzekać nie można (Bowlby, Juul, Rosenberg, Musiał).

Wspólnym mianownikiem, łącznikiem i klamrą dla całego wykładu „Heart Matters…” było pięć kroków do emocjonalnego zdrowia i równowagi. Moją listę TOP 5 z seminarium Neufelda zamyka punkt 5 zainspirowany przedstawionym przez autora wykresem tych 5 kroków.

5. Emocjami warto zarządzać :), czyli jak dobrze przeżyć (dziecięce) emocje

Ta praktyczna część wykładu Neufelda z jeszcze bardziej praktycznym i logicznym wykresem obrazującym 5 kroków zarządzania emocjami  na długo zapadnie mi w pamięci. Dla mnie te 5 stopni to po prostu etapy przeżywania emocji u dziecka i w dialogu z nim. Kluczowe wydają mi się 3 z nich: wyrażanie emocji, nazywanie ich z dzieckiem i nasze – słuchających – ich odzwierciedlanie, czyli moment towarzyszenia dziecku w emocjach, połączony z okazaniem im akceptacji (nawet bez zrozumienia; np. poprzez smutną minę, gdy dziecku jest smutno), który wyjątkowo mocno przyczynia się do budowania bliskich relacji.

Bonusowa, 6. rzecz, którą długo zapamiętam i tu na sam koniec przytoczę to pewna wyjątkowo dosadna metafora Neufelda. Gdy mówimy do rozemocjonowanych dzieci „Przestań”, „Uspokój się!” to tak jak byśmy mówili „Nie czuj!”. Czy tego naprawdę chcemy? Aby nasi najbliższi nie czuli głosu swojego serca? Wszak to zaprzeczanie i uspokajanie to działanie dla nas, którym ciężko jest przetrwać rozbuchane emocje… Dla mnie ten przykład można zastosować też do zwierząt. Niejednokrotnie obserwujemy psy, przywoływane do porządku. Kto z nas nie zna Azora, który  „ma się natychmiast uciszyć”, „przestać wyć”, „nie szczekać do mijanego psa”. A Azor, podobnie jak Jaś czy Zosia po prostu wyrażają jakieś emocje. Do nas należy je przyjąć, zaakceptować, pomóc nazwać i wspólnie przeżyć (a  następnie, zależnie od kontekstu, pomóc zrealizować kryjące się za emocjami potrzeby).

Trzy lektury na pewno będą pomocne w nauce tej sztuki; oto mój subiektywny wybór: opiekunom psów polecam „Oczami psa” Aleksandry Horowitz, kociarzom pomoże John Bradshaw w „Zrozumieć kota”, a rodzicom – Neufeld na stronach swojej „Więzi”.

Reklamy

2 myśli w temacie “Heart Matters, czyli Gordon Neufeld w Warszawie

  1. Świetnie sie czytało – i mega sie cieszymy z twojego streszczenie – tak szkoda że nie było Cie na drugie spotkanie – by to połączyło pięknie. Bądźmy w kontakcie – jeszcze nie wiemy jak to wyjdzie z nagraniem :p Było by miło przeczytać kolejnego wpisu od Ciebie.

    pozdro – Michael

    Polubienie

    1. Dzięki za odpowiedź i poświęcenie czasu na lekture mojego wpisu o wizycie Neufelda w Polsce. Jeszcze raz: dzięki, że Go zaprosiliście i tyle nowych osób mogło poznać Jego wizję dziecka 🙂 Czekam na opublikowanie nagrania z 2 wykladu, ale bardziej: na kolejne fajne i pouczające seminaria. Pozdrawiam! Julia

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s